Dziesięć dni minęło

Minęło 10 dni! Szczeniaczki rosną jak szalone. Różnice widać dosłownie co parę godzin. Są nienasycone w jedzeniu :) Betinkę traktują jak suto zastawiony stół ;) Tak wyglądały na początku...

A tak teraz :))) Już z otwierającymi się oczkami!

Ładnie przybierają na wadze. Mają błyszczące wypielęgnowane futerka, pomarszczone noski i coraz sprawniejsze łapki. Przepychają się w lepsze miejsca przy Betince. Gdy są głodne zaczynają koncert - potrafią nieźle krzyczeć! Są słodziakami strasznymi. Szczególnie jak otworzą pyszczki i ssą przez sen :)))
Coraz bardziej się zmieniają. Nabierają kolorków. Z jednolitych czarności wyłaniają się przecudne brązy, cieniowane i przeplatane początkami białawych wstawek. Uszy robią się szpiczaste, to już nie wypustki, tylko prawdziwe małe uszka :) Na razie wszystkie psiaki wyglądają złociście i jantarowo. Oby tak dalej!

Rodzice troszczą się o maluszki obydwoje

Betinka - to naturalne, że za nimi szaleje ale Amber? Pusiaty dojrzał do ojcostwa. Zabrało mu to prawie 5 lat ale jest teraz świadomym i opiekuńczym tatusiem :)

Betinka robi się coraz mniejsza, a banda szczeniaczków coraz większa...

Szczeniaczki to radość dla całej rodziny. Nie szczędzimy im kontaktów, mimo że są malutkie i jeszcze nie widzą. Wiedzą dobrze jak się ułożyć żeby zasnąć na rękach :)



Jeszcze kilka dni spokoju i się zacznie ;)
