JANTAROWA WATAHA - hodowla- oswajanie wilczycy

OSWAJANIE WILCZYCY

Majowe szaleństwo czyli wystawy, szkolenia i egzaminy


* * * * *


22.05.2006

Czy moja mała Wilczaczka została oswojona? W sumie nigdy nie była dzikuską, mało miałam z nią kłopotów i naprawdę nie mogę narzekać. Nasz cel główny został osiągnięty - Psunia wyrosła na pannę milusińską, dobrze zsocjalizowaną a nawet socjalną, posłuszeństwo dość przyzwoite (chociaż nie powalające;), trochę rozpieszczoną - chyba sunia zawsze ma wieksze fory. No bo jak tu ustawiać taką delikatną istotkę?
Kilka rzeczy mamy do poprawienia - Beti zmyka mi do psów, zjada kupy w lesie - to jednak małe grzeszki :)
Generalnie pozwalam jej na dużo więcej, ale... mogę sobie na to pozwolić, wiem że sytuacja jest zawsze pod kontrolą. Każdy ma swoją receptę na życie z Wilczakiem. Czyja lepsza? Nie ma reguł uniwersalnych, zależą zawsze do charakteru, temperamentu i konsekwencji człowieka i psa. Ja ustalam jasne zasady - ograniczam szczeniakom swobodę niszczenia, nie pozwalam na powstawanie złych nawyków, maksymalnie nagradzam dobre zachowania, uzależniam psy od siebie tak mocno jak tylko się da, rozwijam ich zdolności i ukierunkowuję inteligencję. Wymaga to dużo konsekwencji i stanowczości ale... opłaca się! Nie mam większych problemów z moimi Wilczakami, nigdy nie uciekają, nie są tchórzliwe ani agresywne, nie mogą beze mnie żyć a żyją pełnią psiego życia :)
Tym krótkim podsumowaniem oraz zdanym egzaminem Betinki zamykam dział Oswajanie Wilczycy. Dalsze losy naszej ludzko - psiej rodzinki znajdziecie w nowym dziale Zycie Watahy.

* * * * *


21.05.2006

A jednak Betinka nadal "działa" i to całkiem nieźle... ;) Byłyśmy dziś w Bydgoszczy na 1 egzaminie w Betinki krótkim życiu i... poszło świetnie. Był to nasz pierwszy i najważniejszy egzamin - predyspozycje do bycia Psem Terapeutą. Beti zdała egzamin w klasie szczeniąt na ocenę doskonałą!!! Zdobyła 69 na 72 możliwe punkty.
Dokładny opis ćwiczeń zamieszczę w Beti zakładce "szkolenie". W dwóch słowach: były proste ćwiczenia z posłuszeństwa, dwa ćwiczenia specjalne np realcja na inwalidę, dwie sztuczki do zaprezentowania. Oceniany był też kontakt psa i przewodnika, ich relacje i sposób reagowania.
Mimo obecności dużej liczby nowych psów Beti pracowała ze mną w dobrym kontakcie. Skupiała się pięknie, sztuczki zrobiła bezbłędnie, posłuszeństwo - wszystko na maksymalną ilość punktów. Jedyną rzeczą która obniżyła nam punkty była reakcja na człowieka o kuli: dopóki chodził, stał było ok, jednak Beti wystraszyła się gdy zaczął machać jej kulą nad głową. No cóż, wiemy nad czym popracować...
Jestem dumna z Betinki, pokazała klasę, chociaż oczywiście na swoim poziomie - ćwiczenia nie były zbyt trudne. A Psunia miała miło spędzony dzień, przed egzaminem i po - masa zabawy z psami, na koniec wizyta u Basty :)))

* * * * *


20.05.2006

Ranek spędziliśmy w... przedszkolu! Nie Beti się nie cofnęła aż tak - odwiedziłyśmy ludzkie przedszkole. Dzień Dziecka za pasem i coraz więcej imprez nam się szykuje. Beti miała tam właściwie pierwszy kontakt z taką dużą grupą dzieci na raz, do tego megafony, balony i inne atrakcje... Na szczęście przeszło gładko. Beti była wyluzowana, przyjmowała tysięczne głaskanka, z radością - karmę z dziecięcych rączek.
Pełnia szczęścia była gdy okazało się, że przyszli i psi przyjaciele: Ciacho i Ax. Psiaki urządziły na trawniku pokaz zapasów :)
Beti nauczyła się na festynie chodzić w tunelu, powiem więcej - zwariowała na punkcie chodzenia przez tunel! Nie mogłam jej niczym innym zainteresować!
Wieczorem mały wypad nad jezioro - szybka kąpiel i wracamy wyspać się przed egzaminem.

* * * * *


16.05.2006

Znowu bunt na pokładzie ;) Czy to pogoda, meszki czy Psunia się "zepsuła" ? Humorki mamy straszne a tu czasu do egzaminów mało... Beti przestała aportować, chodzić przy nodze - nic jej się nie chce. Ano zobaczymy...

* * * * *


14.05.2006

Niedzielne zajęcia mieliśmy wyjazdowe (do hodowli) więc Amber i Beti pojechali odwiedzić... Amonka! Nasze psisko spotężniało, urosło ale psychikę ma jeszcze szczeniaka. Wielki brązowy dzieciak :) Z Amberem nadal bezkonfliktowo, z Beti bawili się wesoło. Amonek nie ma żadnych sporów z innymi psami, ciągle działa na prawach młodego psiaka.
Amon w tym miesiącu kończy już ROK!!!
Młodzieniec lepiej przygotował się do upałów i chwilowo "zostawił futro w szatni". Na spacerze Amber, Beti i Amon jeszcze nie zgrali się tak jak bywało gdy mieszkał z nami - Amonek bawił się, biegał ale był "innym stadem". Chyba czas żeby znowu odwiedził nas na dłużej :)
Przy tych dwóch rozrabiakach moja Psunia wypadła na "niesamowicie spokojną suczkę", rzucała się w oczy jej delikatność i milutki charakter ( jak na Wilczaka milutki ;) Fajnie jest mieć suczkę... :)))

* * * * *


13.05.2006

Kolejny zjazd i znowu Bydgoszcz :) Tym razem ze względu na wysoką temperaturę Amber siedział z nami całe zajęcia w sali (zwykle część czasu spędzał w aucie żeby Beti sama radziła sobie w nowych sytuacjach). Beti początkowo zachwycona (no bo stado w komplecie) szybko od niego uciekała do innych kumpli :)
Wilczaki na zajęciach robią całkiem mylne wrażenie na osobach nieznających rasy. Ludzie myślą że to taka absolutnie spokojna rasa, wręcz leniwa ;) Ale co mają myśleć jak widzą dwa psy śpiące cały weekend (od 5 do 11 godz. dziennie!) oczywiście z przerwami... Wyprowadzam ich z błędu, np zapraszając na wspólny spacer :P
W sobotę przerwę mieliśmy doskonałą - urwaliśmy się ze znajomym Labkem Ferdim nad wodę :))) Prawie w centrum miasta piękny stawek, można psy ochłodzić, niestety nie wolno puszczać luzem :( Beti jednak nawet na lince zrobiła z Ferdim Mistrzostwa Swiata w aporcie z wody i... wygrała :) Ferdi już miał dość a Beti nie! Amber się w głupie zabawy nie bawił ;) Na koniec pływania Ferduś po gentelmeńsku pozwolił Betince wyjść po swoim grzbiecie na brzeg, co zobaczycie wkrótce w galerii.
Na brzegu znaleźliśmy niemożliwie "fotogeniczny" głaz i piesy mają przy nim parę niezłych fotek :)
Wieczory to jak zwykle zmasowany atak małej kuzynki i kuzyna na psy, tym razem głównie na Betinkę. Dla Beti ten rok w ciągłym kontakcie z małym kuzynostwem to nieoceniona sprawa. Dla dzieci radość ale i przełamanie pewnych barier, oporów. Dla Beti nauka na całe życie. Tym razem Betinka była na "małym głodzie" (pamiętacie - zje tyle ile wypracuje) i pracowała z małą Agą fantastycznie. Zmiany pozycji, coś jak przywołanie, szczekanie - na polecenie 5-cio letniej dziewczynki :)))
Na koniec obowiązkowo sesja zdjęciowa -Aga (nasz etatowy Czerwony Kapturek;) i śpiące wilczaki.

* * * * *


11.05.2006

Poznaliśmy nowego kolegę - czarnego Flat Retrievera. Do końca roku szkolnego właśnie z nim będziemy chodzić na zajęcia do Szkoły. Zajęcia w dwa psy były niesamowite. Pies - dorosły ale Beti podporządkował się od razu, we wszystkim ją naśladował :) Beti się położyła - on też, Beti piła - on też itd. Niesamowicie komicznie to wyglądało. Na początku psy odstawiły mały "szoł" - czyli zabawy i przepychanki. Strasznie się to wszystkim podobało. Potem już każdy pracował sam, ale piesy miały na siebie oko, jak któryś dostawał coś dobrego zaraz drugi się dołączał.
Z nauki w domu - nowych sztuczek na razie nie wprowadzam, szlifujemy te co Beti już zna żeby jej się nie myliły. Staram się jednak łączyć je w "ciągi zadań" np "otwórz szafę, podaj miskę, zamknij szafę".
Amber i Beti tworzą coraz bardziej zgraną parę. Jak oni się bawią! Teraz jak Beti jest starsza Amber bawi się z nią chętnie, bawią się w gonito (wiadomo!), w przeciąganie kija, w kopanie na wyścigi, ale najlepszą dla Betiny zabawą jest... wyprowadzanie Ambera na spacer :))) Beti bierze smycz w ząbki i wyprowadza swojego pieska ;) (gdy Amber jest na lince). A on biedaczek malutki słucha się jej :)
Ciągle wydaje mi się że Beti tak mało umie, a w przeciągu miesiąca czekają nas 3 egzaminy... Oj co to będzie!

* * * * *


10.05.2006

Dzień zaczęliśmy od relaksu i... kąpieli :) Wybraliśmy się na godzinę nad jezioro. Tam Beti żyje pełną parą. Wyszalała się, wyskakała w wodzie! Ta młoda kocha wodę! Z dziką radością robi w wodzie młynki, do znudzenia wyciąga kije (chociaż nie zawsze oddaje ;) i coraz bardziej zaczyna zarażać tym Amberka. Aż nie chce mi się wierzyć - jak dwa szczeniaki wariują i bawią się. Amber znowu pływał!!! Chyba zaczyna mu się to podobać :) To cudowne widzieć jak Amber odkrywa nową przyjemność, nową zabawę. Beti przez to ciągłe przebywanie z Labradorami wodę uważa za swój żywioł ;) Jak po sznurku pędzi gdy zobaczy większy zbiornik i buch do wody :)
Jak każdą sytuację tak i tą staram się jakoś wykorzystać do nauki. Najbardziej oczywiste to aportowanie z wody, na tym punkcie Beti ma odpał zupełny, nic uczyć nie muszę, pracujemy jednak nad przynoszeniem aportu. Zwykle Betinka traci zainteresowanie gdy kij jest na brzegu, moja rola polega na tym by chwilę wcześniej zainteresować ją na tyle mocno by z kijem do mnie przyleciała. Jedzonko całkowicie dobrze się sprawdza, drugi kij gorzej - wtedy puszcza pierwszy.
Po zabawie troszkę poćwiczyliśmy. Warto co jakiś czas wybrać się na zajęcia w nowe miejsce, psy wtedy inaczej pracują, są bardziej razkojarzone, ale takie doświadczenia są dla nich niezbędne przed zawodami czy egzaminami. A przecież po co ćwiczyć jeżeli nie sprawdzamy tego co pies umie? No i jak wiedzieć czy pies to umie naprawdę czy tylko zrobi na swoim podwórku?
Tak więc po kąpieli ćwiczyło się psiakom dużo lepiej. Amber ma energię młodziaka, a Beti nieco się rozruszała. W końcu zmykaliśmy bo meszki znowu nas dopadły.

* * * * *


09.05.2006

Czas buntu trwa. Pomagają w tym niezmordowane meszki, dokładnie rozwalając nam zajęcia :( Na zajęciach PT - tragedia. Betinka uciekała mi z kółka i szła położyć się na trawie, przy nodze dosłownie się wlokła a na zostawaniu zjadały ją meszki... Aportem była zainteresowana marnie, wszystko szło na opak. Szybko dałyśmy sobie spokój.
Jak zwykle w takich stanach przenosimy karmienie na spacery i treningi, nie ma miski w domu!

* * * * *


08.05.2006

Sunia miała dzisiaj "świński dzień" ;) Nic jej się nie chciało, na spacerze głucha zupełnie, na treningu jeszcze gorzej - chodzenie przy nodze załamało mnie totalnie. Na pocieszenie Betinka zrobiła pięknie mały kwadrat z ponad 10 metrów! No, no - powoli wchodzimy naprawdę w klasę "1" :)
Amber nie poddał się humorkom i ćwiczył dzisiaj fantastycznie :) Od jakiegoś czasu pracujemy nad regulaminem klasy "2" Obedience. Co tu jest nowego? Przede wszystkim mały kwadrat oddala się z 15 na 25 metrów, z zatrzymaniem "stój" po drodze. Następne - przywołanie z zatrzymaniem na "waruj" po drodze. Aport kierunkowy - dwa aporty leżą i wysyłamy psa po jeden z nich: prawy lub lewy - z tym mamy kłopot, za krótko ćwiczymy i pewnie Amber wyłoży się na zawodach. Aport przez przeszkodę - to jest ulubione ćwiczenie :) To tyle z trudniejszych rzeczy.
Wszystko ćwiczymy od miesiąca, mamy jeszcze 4 tygodnie do zawodów - trochę mało czasu, ale przecież potem będą znowu następne zawody i możemy poprawiać wyniki ;)
Miało być o Beti a zeszło na Amberka :) Beti może popisze się lepiej jutro na zajęciach PT.

* * * * *


06.05.2006

Wystawa w Czechach to zawsze nowe Wilczakowe pyszczki do podziwiania. Tym razem przyjechały prawie same szaraki i moje wyglądały jak z Księżyca ;) Przyjechała też Daphne z Rodzinką :) Z Betinką nie bardzo sobie przypadły do gustu, Beti daje pierwsze sygnały swoich suczych humorków - nie wszystkich będę lubić! Amber nadskakiwał pięknej suni jednak podwójnie :)))
Na ringu i na wystawie Betinka czuła się już jak u siebie :) Wyraźnie oswoiła się z ringówką i ładnie skupiała się i stała. Właśnie stanie - to dla nas spory problem. Od początku sunia była uczona że po jedzonko się siada, po przyjściu się siada, przy nodze też itd.. A teraz nagle trzeba stać! Trochę było z tym zawirowania, ale prostujemy... ;)
Kolejny raz Beti została oceniona jako suczka Wybitnie Obiecująca, a drugi raz przez sędziego z Czech :)

* * * * *


05.05.2006
Weekend ostatnio oznacza u nas - wyjazd ;) I znowu długa droga do Czech, urozmaicona wodnym szaleństwem w Twardogórze :). Tym razem Beti nie zastanawiała się długo, jeden sus i była w wodzie :))) Pływała po kije razem z Piratem, nawet raz udało jej się namówić do pływania Amberka - szok! ;)
Relacje w naszym mieszanym stadzie były trochę napięte, Trejsi wchodzi w trudne dni suczkowe i wszystko jej przeszkadza, a młody Pirat ją broni. Trochę jednak się pobawiły, pogoniły...
W trasie moje potwory śpią albo obserwują otoczenie, Amber więcej pilnuje, Beti tylko kima. W hotelu Beti podlizywała się panu przy barze, a nóż coś da się wysępić...?

* * * * *


03.05.2006
Po długim deszczowym majowym weekendzie w Poznaniu uciekliśmy na koniec do Bydgoszczy. Jak co roku witaliśmy maj na Wystawie Psów w Bydgoszczy. Pogoda była boska ( przynajmniej przez pierwszą część dnia;). Tłumy zwiedzających, gwar, głośna muzyka - nic mojej Psuni nie wyprowadzało z równowagi, doskonale opanowana i spokojna, płakała tylko gdy Amber pobiegł na ring. Beti na ringu też zachowała się jak trzeba, pokazała ząbki i wylizała ręce pani sędziny, w nagrodę słysząc: "Jaka milutka" :)
Myślę że Beti już polubiła wystawy :)))
Mieliśmy dużo Wilczakowego towarzystwa, przyjechała spora część rodzinki z Polskiego Dworu i z Peronówki. Wreszcie był czas żeby spokojnie usiąść i dłużej porozmawiać. Psiakom znaleźliśmy kąt do wybiegania się (ciekawe czemu inni ludzie z psami na to nie wpadli?). Najlepsze atrakcje były na koniec: ulewa i burza z piorunami! Betinka nie przejęła się tym zbytnio, co tam jedna mała burza...

* * * * *




go back