JANTAROWA WATAHA - hodowla- oswajanie wilczycy

OSWAJANIE WILCZYCY

Styczen czyli wyjazdy i goscie


31.01.2006
Próbujemy nadal dobrać się do szafki. Po 3-4 sesjach mamy już pewien postęp, Beti chwyta linkę w ząbki i lekko pociąga! Próbowałam też to ćwiczenie w innych warunkach i podobnie Beti rozpoznaje sytuację. Kombinuje co zrobić by dostać smakołyki :)

* * * * *


29.01.2006
Bydgoszcz staje się powoli naszym drugim domem ;) Mamy tam "synka" (Amberkowego) i "siostrzyczkę" (Betinki) czyli można robić rodzinne spotkania :) I robimy! Ale o tym później...
Wyjazdy dają mi możliwość wprowadzania elementów wychowania które potrzebuję, a sama nie mam szans zrobić.
Myślę o dwóch sprawach. Zostawanie Betinki z obcymi osobami - ćwiczymy to (a właściwie samo się ćwiczy ;) za każdym razem. Myślę tu o zostawaniu w pełnym relaksie, w zabawie - to jest całkiem naturalne, ale i o zostawaniu kiedy "nic się nie dzieje" a pańcia sobie idzie i sunia to widzi ;)
Druga rzecz to ćwiczenie na polecenie obcych osób - dość trudne zadanie i całkowicie zaniedbane z Amberkiem. Teraz, przebywając co parę tygodni z tyloma "psiarzami", nie mam najmniejszych problemów by znaleźć chętnych do szkolenia małej. I wychodzi to nieźle! Wczoraj Beti popisała się całym kompletem nauczonych sztuczek, zrobiła poprawnie nawet tą świeżo poznaną - pokazywanie brzucha człowieka nosem...
Betinka od początku była bardzo spokojna na wyjazdach. Ma też oczywiście czas na szaleństwa z psami ale generalnie na każdym kroku pracuję nad wyciszaniem jej i skupianiem uwagi. I obserwuję to co u Amberka, jeśli jest czas na zabawę - to szalejemy do upadłego, ale jeśli trzeba się skupić to nie ma z tym problemu, jeśli ma być spokój to idziemy spać i już! ;)
Po trzech dniach spania ;) pojechałyśmy odwiedzić Bastę (siostrę Beti). Tym razem panny poznały się od razu i od razu przystapiły do konkretów, czyli do zagryzania, a na spacerze do biegania :) Wogóle nie zwracały uwagi na Amberka, który na zmianę to je pilnował, rozdzielał albo zaczepiał. Były wyraźnie szczęśliwe! Oj lubimy te wspólne spacerki wilczakowe!
Po wspólnych prawie trzech miesiącach wiem, że w Betince nie ma wiele z dotychczasowej tytułowej "złośnicy", zmieniam więc tytuł i przesłanie naszych notatek.

* * * * *


24.01.2006
Codziennie, często kilka razy dziennie ćwiczymy wszystkie dotychczas poznane sztuczki. Wystarczy trochę smakołyków i dosłownie minutka czasu :) a właściwie dla Beti może nawet być sucha karma, też chętnie za nią kombinuje :)))
Wprowadzam następne dwie sztuczki: pokazywanie nosem brzucha człowieka i otwieranie szafki. Z pierwszym to proste, lecimy tak samo jak z "ręką" czy "kolankiem". Dużo trudniej jest z szafką. Oczywiście wielu uśmiechnie się - Wilczak i bez nauki doskonale otwiera szafy! - jednak ja chcę nauczyć Betinkę by robiła to na komendę. Jest to ćwiczenie złożone i nie wiem ile czasu nam zajmie jego opanowanie ale zaczynamy :) Przy sztuczkach pracuję z klikerem, bardzo ułatwia nam szybkie zrozumienie się.
Zaczynam od przymocowania do rączki szafki na poziomie psiego pyska kawałka linki, smyczy i od pokazania Beti że coś ciekawego-pysznego chowam do środka szafy. I potem sobie siadam i czekam ;) Beti robi cały zestaw ćwiczeń i sztuczek i czeka na nagrodę. Nagradzam najpierw każde odwrócenie głowy w stronę szafki, potem każde dotknięcie szafki pyskiem, później każde dotknięcie linki pyskiem. I na tym etapie na razie jesteśmy. Ciągle zadziwia mnie inteligencja i pamięć Wilczaków - po jednej "sesji", następnego dnia, Beti bezbłędnie zaczyna z poziomu na którym skończyłyśmy :) Wystarczy że usiądę koło szafki już tryka noskiem w linkę!!!

* * * * *


22.01.2006
Pierwszy mały kryzys za nami :) Sunia jest znowu grzeczna i cichutka. Oczywiście jak mam ją na oku ;) Dwa, trzy spacery i linka jest niepotrzebna.
Nasze ćwiczenia staram się robić w każdych warunkach - przy bawiących się dzieciach, przy biegających obok psach, w szkolnej sali i przy torze saneczkowym. Poznań zamarza jak i cała Polska więc za dużo na spacerach ćwiczyć się nie da. Troszkę jednak pracujemy - Betinka potrafi zmieniać pozycję z siad na waruj z odległości metra i nawet nie kombinuje żeby się przesuwać! Pracujemy też nad przychodzeniem do nogi (bo "do mnie" już opanowane). Zaczęłyśmy pierwsze kroki do pokonywania przeszkody. Na razie jako Bardzo Mała Suczka Betinka nie powinna skakać, ćwiczymy więc tylko przez leżące drzewa. Chodzi o skojarzenie samej komendy, o przeskok tam i spowrotem. Coraz lepiej wychodzi nam zostawanie. Jednak aport bardzo zaniedbałyśmy... kuleje na całej linii :(((
Z życia towarzyskiego Beti - na ostatnim treningu Obedience mróz wyeliminował prawie całą grupę - Beti miała okazję zaprzyjaźnić się lepiej tylko z naszą czołówką - Azirem i Dreksem. Azirek ma już wprawę jako wilczakowa niania więc i tym razem rozkręcił Betinkę szybko.
Na codzień "zagryzamy" Amonka i na nim ćwiczymy sztuki walk. Amber spoważniał i nie daje się sprowokować...

* * * * *


17.01.2006
Beti ma prawie 4 miesiące - powoli kończy się wiek szczeniaczka zależnego od stada i zaczyna się pojawiać niezależność. Pierwszy sygnał to nawrót "głuchoty wybiórczej" ;) Oczywiście pojawia się zwykle przy przywołaniu... Wracamy więc do pracy na lince i nie unikamy takich sytuacji, wręcz przeciwnie. Warto ten moment rozsądnie przetrwać, nie dać się ponieść emocjom i spokojnie egzekwować przychodzenie. Jeśli dobrze to rozegramy - głupi wiek minie i pies znowu będzie przychodził bez problemu.
Ja robię to tak, że w momentach gdy napotykamy psy Beti biega z długą linką. Nie trzymam jej na lince, tylko mała ciągnie ją za sobą. Daję jej czas na zabawę i wołam. Jeśli nie reaguje nie jest problemem złapać długą 10 m linkę i lekko ją pociągając znowu zawołać. Zwykle to wystarczy, pies czuje wtedy że mimo odległości nie ma pełnej swobody i przychodzi. Jeśli jednak nadal nas ignoruje skracamy linkę i powtarzamy wszystko to samo.
Betinka zaczyna mieć już swoje zdanie w pewnych sprawach - potrafi naburczeć na Amonka a nawet, o zgrozo, na Astera! Tylko Amber jest jeszcze guru niepodważalnym ;)

* * * * *


16.01.2006
Trzy Wilczaki to już małe stado, ale znowu nie pasuje do wspólnych zabaw. Najczęściej dwa się "zagryzają", gonią i biegają a trzeci patrzy jak sierotka... Ale mają przecież jeszcze mnie ;) Pobawiliśmy się we czworo piłką - kapitalny widok - trzy pędzące za małą piłeczką, potem próbowałam zabawy z każdym osobno. Amber wiadomo - na ogrodzie za piłką szaleje, Beti jeszcze nie bardzo jak ma coś ciekawszego, ale Amon! To po prostu diabeł na piłkę zwariowany zupełnie! Nie wiem czy bawił się wcześniej ale przeszedł moje najśmielsze oczekiwania - wisiał na piłce jak przyklejony, innych psów nie widział. Ta pasja do piłki, energia i nadpobudliwość godna dobermana plus jego wieczny głód to niesamowity potencjał!

* * * * *


14-15.01.2006
Powróciłyśmy do przedszkola. Beti jest ciągle maleńkim szczeniaczkiem, bardzo słodkim i kochanym - ale jednak głupiutkim szczeniaczkiem ;) Razem z nami "przedszkoli" się też Amonek. Jest doskonałym rozpraszaczem uwagi Beti ;) Pan treser bardzo Betinkę chwalił, widzi jej postępy i stawia przed nami nowe zadania. Próbowaliśmy zostawania z ukryciem się przewodnika - Beti mnie zaskoczyła - pięknie wytrzymała na waruj moją nieobecność!
Wieczorami chodzimy w gości lub gości przyjmujemy :) W niedzielę Beti dzielnie stawiła czoła dwóm Goldenom, porwała im piłeczkę i próbowała namówić na wspólną zabawę. Skończyło się na wspólnym zajęciu strategicznych pozycji pod stołem...

* * * * *


13.01.2006
No i zakochała się panna! Nie dziwię się - taki przystojniak w domu! Amon jest absolutnym hitem dla Beti, razem biegają, bawią się i dokazują. Gdy przeginają - wkracza Amber, uspokaja towarzystwo i przypomina o dobrych manierach. Widać teraz jaki już jest dojrzały i jak fantastycznie prowadzi stado. Beti tylko lawiruje między łapami dwóch dryblasów i kokietuje ich kręcąc tyłeczkiem.
Nie zaniedbujemy jednak najważniejszego - socjalizacji Betinki. Po zmęczeniu, wybieganiu "panów" robimy sobie z sunią wycieczki. Wczoraj zwiedzałyśmy centrum Poznania. Początkowo liczyły się tylko nowe zapachy, aby się skupić poćwiczyłyśmy trochę na przystanku (tramwaje Beti nie ruszają), a wracałyśmy już na pięknym kontakcie wzrokowym, z sunią przyklejoną do nogi :)
Wreszcie jakiś weekend w domu - nadrabiamy więc zaległości towarzyskie i odwiedzamy znajome pieski, tzn znajomych z pieskami ;) Dzisiaj odwiedziłyśmy młodą Labradorkę Ciacho - doskonałą terapeutkę dzieci i wielką przyjaciółkę Betinki. Był też jeden "duży pies północy" dodatkowo. Z dużym oswajanie zabrało nam trochę czasu ale zabawy z Ciachem były boskie.

* * * * *


09-10.01.2006
Czasu na pisanie coraz mniej a Wilczaków w Jantarowej coraz więcej ;) Beti ma wreszcie kumpla do zabaw - Amonek przyjechał do nas na ferie zimowe :))) Trochę ten kumpel wyrośnięty (w wieku 7 mies ma wzrost Amberka i taką samą wagę!) ale psychicznie to ten sam poziom ;) Zabawy na ogrodzie są szalone, a mini szkolenia... potrójne. Beti jest w siódmym niebie!

* * * * *


06-08.01.2006
Jak każdy weekend w Bydgoszczy tak i ten obfitował w nowe doświadczenia, był ciekawy, pożyteczny i... fantastyczny! Stałym punktem są kontakty z wieloma psami na zajęciach, przeważnie są też jakieś nowe psy, ćwiczymy więc socjalizację i bawimy się do upadłego. Tym razem towarzyszami zabaw były głównie Labradory, będzie to chyba Betinki ukochana rasa ;)
Odwiedziliśmy z grupą internat dla dzieci Niewidomych, Beti poznała dzieci i ich otoczenie. Cieszę się, że tak naturalnie odbiera przebywanie w pomieszczeniach szkolnych! Zabieram ją do łazienek, wszedzie gdzie się da, by jak najwięcej poznała. Czasami zostaje w sali beze mnie i też dobrze się czuje. Przy dziecku Beti swobodnie się położyła, pozwoliła obmacać sobie łapy i brzuch (a dziecko nie było super delikatne), jadła z rączki dziecka, słowem - pierwszy kontakt wypadł doskonale!
U Rodziny - szaleństwo całkowite! Oprócz już rytualnego karmienia piesków, było szkolenie - dzieci dawały Amberkowi i Beti komendy a te prześcigały się który szybciej zrobi. Po jedzeniu chwila wyciszenia - czesanie psów. Dzieciaki dostały szczotkę, pieski komendę "waruj" i zaczęła się toaleta wieczorna ;) Beti jako najmłodsza poszła potem spać a Amber z Grzesiem i z Tomkiem rozegrali Wielki Mecz Piłki Nożnej ;)))
Najciekawsze rzeczy działy się w niedzielę. Odwiedziłyśmy BAST - siostrę Betinki mieszkającą w Bydgoszczy! Dziewczyny szybko się dogadały, a jak zaczęły się bawić, to już nie chciały się rozstać... Ile było kulania, zagryzania, zabaw w gonito, w chowanego... Czasem gdy było za "ostro" wpadał między nie Amber i doprowadzał do porządku... na kilka sekund :) Dziękujemy Ani i Bast za piękny zimowy spacer, mam nadzieję, że niedługo znowu się zobaczymy!

* * * * *


05.01.2006
Spokój nie jest stanem naturalnym u Wilczaków, szczególnie u młodych więc długo nie trwało i choroba się ujawniła...
Jesteśmy już prawie po, wracamy powoli do brykania i nauki. Trochę przyhamowałam tempo bo Betince zaczęły się mieszać niektóre podobne komendy, ale ma też swoje ulubione. Absolutnym hitem jest szczekanie :) Beti robi to szybciej i chętniej niż Amber (bo on musi najpierw pomyśleć, potem się rozkręcić i dopiero szczeka ;). Przy Amberku Beti nauczyła się właściwie sama komendy "hopsa", czyli wyskoku w górę, która jest naszą ulubioną, jednak staram się jej nie nadużywać by nie obciążać stawów Betinki.
Beti jest bardzo wrażliwa. Praktycznie zupełnie zrezygnowałam z karcenia jej: raz że Beti nie daje mi powodów, dwa że nawet ostre słowo jest dla niej "wielką karą", bardzo się przejmuje i łatwo ją zniechęcić. Wystarczy spojrzenie czy stanowcze "nie wolno", "fuj" itp. Betinka ma bardzo miły charakter, nie jest uparta, właściwie zawsze się dogadujemy od razu. Cała Rodzina jest pod wrażeniem, bo mają jeszcze w pamięci małego Amberka, który dawał nam czasem popalić. A z Betinką nie ma właściwie żadnego kłopotu... mogłabym mieć jeszcze z pięć takich grzecznych suczek ;)))

Podstawą w kontaktach z Wilczakiem jest unikać sytuacji konfliktowych . Po co psa karcić, po co się przepychać czy siłować, lepiej nie dopuszczać do tworzenia konfliktu. Wilczak prędzej czy później na przemoc odpowie nam agresją i przemocą, a wtedy już nie jest miło... W takiej konfrontacji zawsze tracimy, jeśli "przegramy" okazujemy słabość, jeśli "wygramy" tracimy zaufanie psa. Nie myślę oczywiście o tzw wychowaniu "bezstresowym", jeśli pies zabiera się za niszczenie czegoś, jeśli kradnie jedzenie itp musimy zareagować, ale musi to być reakcja błyskawiczna (w tym momencie co pies robi) i musi trwać moment. Nie zostawiamy mu czasu na odpowiedź, zaskakujemy go i po sprawie.

* * * * *


Nowy Rok
Sylwestrowo - noworoczne szaleństwo mija - dla Betinki bez żadnych specjalnych wrażeń. Całego Sylwestra przespała słodko, ani jeden huk jej nie przeszkodził! :) Amber też nie przejął się zbytnio - kilka razy zrobił obchód domu i spowrotem poszedł spać :)))
Poznałam Beti z naszą grupą Obediencową - była oszołomiona taką ilością psów na raz, w końcu wybrała najmłodszego kolegę: 3-mies ON-ka, do wspólnej zabawy.
Beti nadal jest jakaś dziwnie wyciszona, do tego Amber chodzi zatruty i bez humoru więc mamy trochę smętnie ;) Mam nadzieję że Nowy Rok przyniesie nam siłę i entuzjazm :)



go back